Renowacja kuwety? Szaleństwa DIY!

Nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam spójność wnętrz. Mam na tym punkcie lekkiego fisia – podziwiam mieszkania urządzone w konkretnym stylu i sama zwracam uwagę na detale. W tym kocie zabawki, kocyki, a nawet kolorystykę kuwet/misek itd. (Tak, tak – ostrzegałam, że spaczenie…) Ale do rzeczy. Parę lat temu chorowałam na pastele, białe przecierki na drewnie i styl shabby chic. Był to także moment powiększenia rodziny o pierwsze tymczasy, więc musiałam zaopatrzyć się w nową kuwetę. Przyznam szczerze – większość zakupów dla kotów robię w internecie. Nie inaczej było z tą nieszczęsną kuwetą. Wybrałam jeden z popularniejszych modeli dużych krytych kuwet. Na zdjęciu delikatny, prawie pudrowy róż… Cóż… tylko na zdjęciu.

Okazało się, że kolor kompletnie do mnie nie przemawia, jednak kuweta była potrzebna na gwałt, więc kto z głową na karku by wybrzydzał. Najważniejsza była akceptacja ze strony kotów, a te przyzwyczaiły się bardzo szybko i mając do wyboru kuwetę odkrytą i krytą, wybierały (o dziwo) tą drugą. I tak mijają miesiące, kuweta jak kuweta – służy dzielnie, nie mogę się poskarżyć.

Źródło: Zooplus.pl

Aż nadeszła wiosna 2017. Słoneczny weekend i … chęć na na zmiany… W moje ręce wpadła farba w sprayu, a na warsztat wzięłam domowe bibeloty, dekoracje, a przy okazji – opisaną wyżej kuwetę.

RENOWACJA KUWETY KROK PO KROKU

Potrzebne są:
– odtłuszczacz (aceton/alkohol),
– farba w sprayu (u mnie matowa) i opcjonalnie lakier w sprayu,
– karton/ewentualnie taśma malarska + folia ochronna,
– rękawice,
– i oczywiście kuweta 😛

1.Rozbieramy kuwetę na części pierwsze.

Większość tego typu przybytków można zwyczajnie zdemontować. W mojej można zdjąć: szybkę, klapkę, uchwyt i zaczepy – prócz plastikowej szybki wszystkie elementy są różowe.

2. Wszystkie części dokładnie myjemy.
Ja użyłam dodatkowo preparatu odtłuszczającego jednej z niemieckich sieci. Suszymy.

Jeśli macie garaż lub warsztat – zazdro. Ja niestety musiałam męczyć się w mieszkaniu.
3. Wypraszamy koty z pomieszczenia, odkurzamy (by kłaczki nie przyczepiały się do świeżej farby).
Rozkładamy karton, a na nim części przeznaczone do malowania.

4. Odtłuszczamy elementy.
Ja użyłam acetonu, z którego korzystam podczas zdejmowania hybryd, jednak nie do wszystkich powierzchni się nadaje. Bezpieczniejszy będzie alkohol izopropylowy. Po odtłuszczeniu sprawdzamy, czy na powierzchni nie ma kurzu, sierści, paproszków itp.

 

5. Malujemy wybrany element delikatnymi posunięciami, cienką warstwą, by uniknąć zacieków.
Najpierw jedną powierzchnię, a gdy przeschnie – kolejne.

6. Nakładamy dwie warstwy.

Ja wybrałam matową czarną farbę z jednego z popularnych marketów budowlanych (ok.20 zł).

7. Jeśli zdecydujemy się na dodatkowe zabezpieczenie, po upływie 24 godzin nakładamy lakier.
Nie jest to konieczne. Tak wyglądają już wyschnięte elementy:

8. Gdy wszystkie elementy wyschną możemy złożyć kuwetę.

U mnie wygląda tak:

Nowa kuweta to koszt ok. 100 złotych. Na renowację starej wydałam ok. 10 zł, a przyznam, że efekt jest lepszy niż się spodziewałam.

Uwaga: Jeśli możecie, malujcie w garażu/na balkonie. Gdy jednak używacie farby w spray’u w domu, przed wpuszczeniem do pokoju operacyjnego kotów umyjcie podłogi. Drobinki farby osadzają się na pobliskich powierzchniach, jeśli ich nie usuniecie zbiorą je kocie paputki, a potem – języczki. Nikt tego nie chce.
Pamiętajcie o dokładnym wietrzeniu pomieszczenia, w którym pracujecie.
Farby różnią się szybkością schnięcia – dostosujcie czas potrzebny na malowanie do instrukcji na opakowaniu.

 

 

Jeśli zdecydujecie się na podobne zabawy, życzę Wam powodzenia!
Bawcie się dobrze!

Wasza Inari