Dokacanie czyli nowy kot w domu

Kot nie człowiek, nie umówi się na wieczorek zapoznawczy o 17 przy herbatce i ciasteczkach. Nie pójdzie na piwo. Jak więc sprawić, by rezydent polubił nowego współlokatora? Co zrobić by nie zaszkodzić, a pomóc?

Dwa słowa – klucze to: izolacja i socjalizacja.

Każdy(!) kot po przybyciu do nowego domu powinien przejść socjalizację i izolację w osobnym pomieszczeniu. Jest to podyktowane nie tylko względami behawioralnymi, ale także zdrowotnymi. Nowy kot może cierpieć na choroby wirusowe, bakteryjne czy pasożytnicze, których często nie widać na pierwszy rzut oka. Dwutygodniowa izolacja daje czas na obserwacje oraz przeprowadzenie testów na FIV/FeLV.

Przed przybyciem nowego domownika:

  1. wybieramy najlepiej nieduży pokój z możliwością zamknięcia (sypialnia, ewentualnie łazienka),
  2. dokładnie sprawdzamy czy są w nim miejsca gdzie kot szukając schronienia mógłby się zaklinować: otwory wentylacyjne, przestrzenie za meblami, między rurami itp. Jeśli takie zagrożenia istnieją – odpowiednio je zabezpieczamy,
  3. przygotowujemy miseczki (najlepsze są płaskie, ceramiczne) oraz kuwetę (najlepiej odkrytą) z podłożem, do którego kot był przyzwyczajony w byłym domu/fundacji. Jeśli nie posiadamy takich informacji, lub jest to kot jest bezpański – użyjmy w miarę drobnego piasku bezzapachowego (bentonitowego lub drewnianego),
  4. przygotowujemy także miejsce ewentualnego kociego azylu. Może być to pudełko przewrócone na bok, kontenerek, a nawet wnętrze szafki.
  5. kot musi gdzieś spać i czym się bawić, nie zapomnijmy o legowisku i zabawkach 🙂

Po przywiezieniu kociaka na miejsce nie dopuszczamy do spotkania rezydenta z nowym domownikiem. Nie wypuszczamy “na próbę”, nie stawiamy kontenerka z nowym kotem przy rezydencie. Kontakt wzrokowy także nie jest wskazany. Takie zachowanie z naszej strony może jedynie wywołać stres lub agresje.

Wypuszczamy nowego kociaka w pokoju dla niego przygotowanym. Dajemy mu chwilę na zwiedzanie i ochłonięcie. Nie narzucamy swojej obecności, nie “ciciamy”, nie nosimy non stop na rękach. Możemy usiąść, czytać książkę, grać na tel (byle nie z muzyką na full) i czekać na reakcję kota. To on ma wykonać pierwszy ruch w Waszą stronę. Podajemy jedzonko i obserwujemy.

Dalszy przebieg procesu socjalizacji w dużej mierze zależy właśnie od tego etapu – w momencie gdy kotek poczuje się naprawdę swobodnie w swoim pokoiku, zaakceptuje go jako swój dom, będziemy mogli rozpoczynać kolejne fazy.

Kolejny etap, to “wymiana” zapachów. W przyrodzie kociaki ocierają się o przedmioty i zostawiają innego rodzaju…wizytówki. W sytuacji domowej to Wy wchodzicie w rolę pośrednika.

  1. Wymieniamy przedmioty należące do rezydenta i nowego kociaka (kocyki, miseczki)
  2. Możemy dać im jeść przy samych drzwiach w ten sposób, by jeden kot był po jednej, a drugi po drugiej stronie. Będą czuły i słyszały się w zajemnie, a dodatkowo skojarzą “tego drugiego” z czymś przyjemnym – jedzeniem, wg porzekadła “przez żołądek do serca”. Najpierw miski stawiamy trochę dalej, z biegiem czasu przysuwamy do drzwi.
  3. Bardzo przydatne będą kompresy familiaryzacyjne – fragmentem gazy przecieramy policzki kociaka i zanosimy do powąchania drugiemu. Czynność powtarzamy w odwrotną stronę.
  4. Przenosimy koty: rezydenta do pokoju gdzie przebywa nowy kot, a świeżaka na salony. W ten sposób rezydent zapoznaje się z zapachem, a nowy kociak także z topografią mieszkania.
  5. Ten etap może trwać do tygodnia.
Następną fazą jest nawiązanie kontaktu wzrokowego i zapoznawanie kotów.
  1. Uchylamy drzwi tak, by koty się widziały, ale nie mogły zrobić sobie krzywdy (by nie miały możliwości wsadzić łapy). Przy tak uchylonych drzwiach można się także bawić czy dawać kotom jeść.
  2. Jeśli mamy taką możliwość: przenosimy świeżaka w transporterku do kuchni i stawiamy na blacie w taki sposób by mógł obserwować rezydenta/stado, ale by nie było do niego dostępu (czyli kratką w stronę kuchni, bokiem do blatu).

zakociani

Jeśli ani rezydent, ani nowy kot nie wykazują zachowań agresywnych: nie warczą, nie syczą, nie próbują używać pazurów itp możemy rozpocząć kolejny etap czyli realne zapoznawanie się kotów.

  1. Zaczynamy od mocnego zmęczenia jednego i drugiego kociaka.
  2. Gdy będą wybawione możemy uchylić drzwi i rozpocząć socjalizację.
  3. Rozwój sytuacji obserwujmy z boku, pozwalając by koty unormowały relacje. Prychanie, syczenie, przeganianie, czy bicie łapką (bez pazurów) są w tej fazie akceptowalne. Oczywiście, jeśli w ruch pójdą zęby i pazury – należy interweniować, ale nie używajmy wobec kotów przemocy fizycznej i nie krzyczymy. Po prostu je rozdzielamy.
  4. Nowego kociaka wypuszczamy jedynie w trakcie dnia, gdy jesteśmy w domu. Na czas naszej absencji czy snu, kot powinien być zamykany w swoim pokoju.
  5. Stale prowadzimy wymianę zapachową.
  6. Nie faworyzujemy żadnego kota.
  7. Powinniśmy także przeprowadzić podział zasobów: nowy domownik będzie szukał swojego miejsca, powinien mieć też swoje zabawki, miseczki itp.

Standardowo proces socjalizacji powinien przebiegać ok. 4 tygodni. Dla wielu osób miesiąc to szmat czasu. Pamiętajmy jednak, że socjalizacja wpływa na relacje pomiędzy kotami, które mają przed sobą LATA wspólnego życia. Nie spieszmy się – co nagle to po diable.

Często zastanawiacie się jakiego kota wybrać: małego czy starszego? Kotka czy kociczkę? Faktycznie, zwykle małe koty socjalizują się szybciej. Jednak podczas wyboru kociaka nie wiemy jaki ma charakter – nie jest on do końca ukształtowany. Zdarza się, niestety dość często, że po osiągnięciu wieku dojrzałego temperament kota kompletnie odbiega od naszych preferencji. Kotka czy kocur? Zakładam, że jesteś odpowiedzialnym opiekunem i planujesz kastrację swojego kota, lub adoptujesz już kociaka po zabiegu. W takim wypadku płeć nie ma żadnego znaczenia. Są kotki władcze, są też nakolankowe. Bywają kocury stanowcze, są również uległe.

Najważniejsze, to poznać koci charakter.

Życzę wszystkim powodzenia i zapraszam do obejrzenia filmiku z socjalizacji (z przymróżeniem oka): klik!

Baranki,

Wasza Inari!

Źródła: