Odchudzanie kota. Gdy niemożliwe staje się możliwe.

Nadwaga u kotów powinna być traktowana bardzo poważnie, a walka z nią jest obowiązkiem (powtórzę raz jeszcze: obowiązkiem!) każdego odpowiedzialnego opiekuna. Dodatkowo, by dolać oliwy do ognia podkreślę, że tak jak kocia otyłość jest zazwyczaj winą człowieka, tak również odchudzanie kota zaczyna w głowie jego opiekuna.

Po czym rozpoznać nadwagę i otyłość u kota? Przede wszystkim po posturze: koty z nadwagą mają mocno zaokrąglony, beczkowaty brzuch, żebra ledwo lub w ogóle nie wyczuwalne. Można też zwrócić uwagę na charakterystyczne zachowanie: kot z dodatkowymi kilogramami zwykle jest mniej aktywny, szybko się męczy, długotrwały ruch sprawia mu kłopot. Waga jest na miejscu ostatnim, ponieważ koty znacznie różnią się budową. Sześciokilogramowa mała kotka będzie mocno otyła, podczas gdy duży sześciokilogramowy kocur może być okazem zdrowia. Grafika poniżej prezentuje pięciostopniową skalę kondycji: kot wychudzony, chudy, kot w optymalnej kondycji ciała, z nadwagą, kot otyły.

bcs

Źródło: http://www.wsava.org/

Jeśli Wasz podopieczny jest piątką – gratulacje! Jeśli jednak bliżej mu do pozycji 7 czy 9, czas działać. Każdy dodatkowy kilogram zwiększa ryzyko szybszego zgonu i wielu nieprzyjemnych, obniżających jakość życia (zarówno kota jak i opiekuna) chorób.

W porównaniu z kotami o prawidłowej masie ciała, otyłe koty:

– 7x  częściej mają cukrzycę,

– 6x częściej mają choroby układu krążenia,

– 5x częściej mają choroby układu moczowego,

– 3x częściej mają problemy ze stawami,

– 2x rzadziej nie mają żadnych problemów zdrowotnych.

Jak odchudzić kota? Są 3 podstawowe filary odchudzania:

  1. Dobrej jakości mięsne jedzenie
  2. Określone pory karmienia
  3. Zwiększona aktywność

1. Dobrej jakości jedzenie to jedzenie mokre i mięsne.

Najbardziej zbliżone do naturalnego żywienia. Mogą być to dobre, zbilansowane puchy mięsne, może być także BARF. Odpadają karmy ze zbożem (najbardziej popularne, dostępne w każdym sklepie) oraz karmy suche (najbardziej przetworzone, o zbyt małej wilgotności). Dwa, trzy razy w tygodniu, kot powinien otrzymywać surowe, poprzerastane mięso z kością – dla utrzymania odpowiedniej higieny jamy ustnej.

Na pewno słyszeliście o karmach „light”, albo o specjalnych karmach „dla kastratów” o obniżonej kaloryczności i zawartości tłuszczu. Powiem krótko – są nic nie warte. Białko i tłuszcz powinny stanowić podstawę diety mięsożercy, jakim jest Wasz kot. Idealne proporcje to 35-45% białka i 40% tłuszczu. W karmach light, tłuszcz zastępują nic nie warte i szkodliwe węglowodany. W składzie kryją się pod postacią zbóż: ryżu, kukurydzy itp.

2. Określone pory karmienia.

Tak jak wielu kociarzy i ja popełniałam ten błąd: raz dziennie mokre i pełna miska suchego non stop. Nie tędy droga. Ustalamy określoną dawkę dzienną karmy (w tej kwestii możemy posiłkować się tabelą na puszce lub wiedzą dietetyka) i rozdzielamy je na 3-5 porcji, które podajemy w ciągu dnia. Kot powinien mieć wyznaczone pory karmienia. Część z Was, która większość dnia spędza poza domem, stwierdzi w tej chwili, że w ich wypadku to niewykonalne. Nic bardziej mylnego. To właśnie dla Was i Waszych kotów wymyślono miski z timerem. Polecam szczególnie ten model (klik!)

3. Aktywność fizyczna.

Tak, nie jest łatwo zmotywować otyłego kota do aktywności. W warunkach naturalnych by jeść, kot musi polować, w warunkach domowych powinniśmy wykorzystać tę zależność: najpierw zabawa, potem posiłek. Ruchem zabawki naśladujmy ruch ofiary. Pamiętajmy, by dostosować aktywność do kondycji kota.

I jeszcze jedno, najważniejsze – Wasze nastawienie. Musicie być pewni czego chcecie i dlaczego tego chcecie. Powinniście kierować się dobrem i miłością do podopiecznego. Kot nie wie co mu grozi. Nie wie też, dlaczego rutyna nagle ulega zmianie. Motywacja będzie Wam potrzebna, szczególnie w chwilach gdy przyjdzie Wam mierzyć się z błagalnym wzrokiem kota ze Shreka.

zakociani-9

Tyle z teorii. Jak wygląda strona praktyczna?

Półtora roku temu do mojego stada dołączył Stefan: 10-letni wykastrowany kocur środowiskowy. Stan Stefana pozostawiał wiele do życzenia – zaufanie do ludzi skutkowało raną ciągnącą się przez ucho po szyję. Jak relacjonowała karmicielka rana została wypalona w Sylwestra, przez jakiegoś „życzliwego” człowieka. Życie w stadzie kotów środowiskowych, walka o pozycje i jedzenie były z kolei powodem licznych pogryzień. Niedożywienie odbijało się na kondycji skóry i futra – wyłysienia, wypłowiały kolor okrywy włosowej. Co było niesamowite – od pierwszego dnia w domu zachowywał się jakby był u siebie, ale wyróżniało go coś jeszcze… był stale głodny. Jadłby wszystko i w każdej ilości. W moim stadzie miał to ułatwione – co cztery miski, to nie jedna. Dodatkowo odkąd miałam koty karmiłam je również suchą karmą (przez parę ostatnich miesięcy – bezzbożową), która stała w miseczce przez 24h. To wystarczyło, by w przeciągu roku ze szczupłego kocurka zrobiła się kuleczka. Stefan ruszał się niechętnie, a w pewnym momencie miał nawet problem z utrzymaniem czystości w tylnej części ciała. Trzeba było działać. Najpierw zwiększyłam do 2 porcji mokre (rano i wieczorem) i ograniczyłam suche do jednej miski dziennie. Następnie zrezygnowałam z suchego w ogóle. (Dla mnie był to najtrudniejszy moment, ponieważ jedna z kotek kocha chrupki. Jak można się domyślać, przy każdej wizycie w kuchni nie odstępowała mnie na krok.)

Zmienia się także aktywność Stefana. Na początku podczas zabaw lądował na pleckach przechylając się raz w jedną, raz w drugą stronę. Teraz gania sam za piłeczkami, za myszkami, bierze udział w grupowych gonitwach z podniesionym ogonem. Jest szczęśliwszy.

Tego życzę także Waszym kotom.

Zdrówka,

Wasza Inari!